O NAS W NUMERZE AKTUALNE WYDANIE GP SKLEP PRENUMERATA OGŁOSZENIA KONTAKT WIADOMOSCI


Sobota, 4 Lipca, 2009


Ukazał się kolejny w roku, 14 numer dwutygodnika "Gwiazda Polarna".

Oto, co można w nim przeczytać:

Zaprenumeruj 4 lipca przypada narodowe święto Stanów Zjednoczonych. Prof. Andrzej Bryk analizuje historię USA i jej społeczeństwo wychowane w duchu religijnym.

Zaprenumeruj W kolejnym odcinku historii masonerii Mirosława Kruszewska opisuje rolę i wpływ iluminatów na przebieg rewolucji francuskiej.

Zaprenumeruj Maciek Majewski pisze o prawach jazdy dla nielegalnych emigrantów, a Elżbieta Baugartner opisuje historię Polki oszukanej przez właściciela biura podróży przy okazji przesyłania pieniędzy do Polski.

Zaprenumeruj Stosunki polsko-żydowskie wciąż nie są wolne od stereotypów. Marek Jan Chodakiewicz, dziekan i profesor historii w The Institute of World Politics w Waszyngtonie, radzi, co zrobić, by wreszcie pozbyć się wzajemnych urazów.

Zaprenumeruj O służbie w policji i książce opisującej kulisy walki z przestępcami z jej autorem Markiem Pochuro rozmawia Jan Siwmir.

Zaprenumeruj Nie tylko Polak potrafi. Amerykanin – też. Jacek Hilgier, redaktor naczelny „Gwiazdy”, w stałym cyklu „Redaktorskim okiem” przytacza przykład nowojorczyka, który przez kilkanaście lat udawał swą... zmarłą matkę, by pobierać za nią emeryturę.

Zaprenumeruj Miłosz Piotr Wnuk zdaje relację z wycieczki do Zakopanego.

Zaprenumeruj Janusz Kopeć przypomina poetę, malarza, rysownika, dekoratora, jednego z największych przedstawicieli Młodej Polski – Stanisława Wyspiańskiego. Natomiast Jurata Bogna Serafińska recenzuje książkę Sławomira Sikory „Osadzony”.

Zaprenumeruj Ryszarda L.Pelc odwiedziła Auvers, urocze miasteczko na północ od Paryża, gdzie Vincent van Gogh popełnił samobójstwo. Przypomina ostatnie chwile artysty i jego niezwykłą przyjaźń z doktorem Gauchetem.

Zaprenumeruj W “Wolnej chwili” zapraszamy do lektury kolejnego odcinka książki Krystyny Lubienieckiej-Baraniak pt. “Sybirska odyseja”.

Przyjemnej lektury!

 

 

 

 

 

 

 



Oszukańcza maskarada

Mogłoby się wydawać, że tylko pomysłowość polskich oszustów i drobnych naciągaczy nie zna granic. Okazało się jednak, że również w Ameryce są tacy, którzy potrafią im dorównać. Otóż jeden z mieszkańców Nowego Jorku wpadł na wyjątkowo perfidny, ale trzeba przyznać oryginalny sposób, by naciągnąć fiskusa na kolosalną sumę.

Pewien 49-letni mieszkaniec Brooklynu przez 6 lat udawał swoją zmarłą matkę tylko po to, by podpisywać za nią czeki opieki socjalnej. Przebrany za nią, w peruce i makijażu, stawał przed miejską kasą po odbiór pieniędzy. Tym sposobem w jej imieniu odebrał w sumie ponad 100 tysięcy dolarów. Przez lata w procederze tym pomagał mu wspólnik, który udawał opiekuna starszej pani.

Na Thomasie Parkinie – wyrodnym synu – i Miltonie Rimolo, oskarżonym o współudział w przestępstwie, ciąży w sumie 47 zarzutów. Jeśli czyny te zostaną im udowodnione, każdemu grozi kara nawet do 25 lat więzienia.

Prokuratura ustaliła, że zmarłą matką była Irena Prusik, co może świadczyć, że jednak jakiś polski ślad w tej sprawie istnieje. Ustalono, że Parkin udawał swą matkę od września 2003 r. aż do kwietnia br.

Jak wynika z zebranych dowodów, wszystko zaczęło się od wydarzeń w 1996 r., kiedy kobieta przekazała budynek apartamentowy, którego była właścicielką, swemu synowi. Jako jego właściciel, do 2000 r. Parkin znacznie się zadłużył, skupując ze wspólnikiem inne nieruchomości w celach spekulacyjnych.

W międzyczasie matka zmarła i syn uznał, że fakt ten może być pomocny w wychodzeniu z dołka finansowego. W tym celu sfałszował świadectwo zgonu matki, wpisując niewłaściwy numer social security i datę jej urodzenia. „Na papierze” matka żyła, mógł więc nadal odbierać jej ubezpieczenie socjalne, a nawet w jej imieniu składać pozwy sądowe wobec nowego właściciela budynku, który kiedyś należał do p. Prusik, a został przejęty za długi syna. Początkiem końca oszustwa była skarga oskarżanego mężczyzny, że p. Prusik i jej syn składali fałszywe oświadczenia pod przysięgą.

Początkowo policja nie była w stanie znaleźć żadnego dowodu na to, że p. Prusik nie żyje. Ale dalsze dochodzenie doprowadziło ich w końcu do sfałszowanego świadectwa zgonu.

W momencie zatrzymania, Parkin wyznał funkcjonariuszom: “Trzymałem moją matkę w ramionach kiedy umierała i kiedy wzięła ostatni oddech. W ten sposób stałem się z nią jakby jedną osobą.” Policjantów nie wzruszyły jednak słowa skruszonego oszusta. Prawdopodobnie trafi on na długie lata do więzienia.

Jacek Hilgier, pointpub@sbcglobal.net

 

 

 

 

Kontakt: pointpub@sbcglobal.net | Telefon: (715) 345-0744 - Strona ogladana 4192 razy
    Księgarnia
    Sklep